
https://nianiablog.pl/
Podczas wielu lat pracy jako niania przebywałam wśród wyjątkowych rodzin w wielu różnych domach. Wszystkie dzieci chorowały, co nie jest żadnym odkryciem. Ale sposób, w jaki radziły sobie z tym wyzwaniem, był niemałym zaskoczeniem.
Czy było to tylko przeziębienie, grypa lub coś poważniejszego – lekarz, wszyscy domownicy (rodzice, babcia z dziadkiem, rodzeństwo) i ja – byliśmy w pełnej gotowości. Każdy miał swoją rolę: inhalacje, witaminy, oklepywanie i mnóstwo przytulasów. A rosół i naleśniki od babci – w pełni zdawały egzamin.
To nie był sukces jednej osoby, tylko całego zespołu. A tworzyli go ci, którzy na co dzień byli częścią życia dziecka. Grunt to zdrowie i wszyscy, którzy o nie dbają 🍭🤗 💗
Wiele rąk przyda się też podczas uczenia dziecka choćby korzystania z toalety, czy schodzenia ze schodów. Każdy ma inny sposób na naukę, ale ważniejsza jest cierpliwość i czas poświęcony maluchowi.
Na efekty pracy czasem trzeba poczekać. Kiedyś trudno mi było pogodzić się z tym, że większość poleceń dziecko wykonywało tylko przy mnie. A rodzicom wcale nie było łatwiej… Teraz już wiem, że najlepiej jest zaakceptować tę sytuację i cierpliwie pracować nad wdrożeniem kolejnych zasad w życiu maluszka.
Postanowiłam wziąć na siebie cały obowiązek nauczenia dziecka korzystania z nocnika (i muszli klozetowej), schodzenia ze schodów i innych rzeczy, które na samym początku potrzebują ogromu czasu, cierpliwości i systematyczności.
Robię wszystko, by rodzice nie denerwowali się czekaniem na rezultaty. Tak, efekty będą trochę później, ale będą. A czy nie o to właśnie chodzi? Dziecko będzie mniej zestresowane, rodzice też. Wszyscy będą zadowoleni 😁👶👍
Zespół to nawet dwie osoby. Bywa, że to tylko „mama i dziecko” lub „tata i dziecko”. Są to właściwe ręce na pokładzie. I są wystarczające, choć możesz myśleć, że to za mało. Dopóki po prostu jesteś przy swoim dzieciątku – to wszystko, czego może potrzebować. Zaufaj sobie ❤️🫵🙏 Jesteś wszystkim 💗








